poniedziałek, 14 grudnia 2015

Spotkanie na pierogach i nieszczęścia.

Dzisiaj jest chyba piątek 13(wiem mamy poniedziałek ale mój pech stracił rachubę) Rudolf przegryzł ładowarkę od telefonu i wypadła mi szyba w pokoju (będę tłumaczyć się przeciągiem i niech wszyscy w to uwierzą).

A w sobote..
Tak, spotkałam się z panem"D". Te godzinne spotkanie rozbroiło mnie, przeszyło całe moje serce. Przyznaję się bez bicia pierwsze co zrobiliśmy to rzuciliśmy się sobie w ramiona. Zapewniał mnie o swojej miłości, opowiadał o naszym wspólnym życiu gdy wróci, całował po rękach mówiąc że chce być już tylko ze mną. Zawsze tak mówił, kocha mnie to pewne.
Tylko wstrzymuje mnie myśl o tych jego małych kłamstewkach. Niby małe nie pozorne coś, a zniszczyło wszystko. Później walczył ale ja się zaparłam. Powiedziałam STOP. Ale teraz mam ochotę powiedzieć START.
Zrobiłam mały rachunek sumienia. Nie było aż tak źle. Teraz mam czas na to by stać się silną ale zamiast tego bardziej chce by ten czas już minął a on był już obok. Bezsensu.
Przepraszam za moja nieobecność ale praca, szkolenia, spotkania, brak ładowarki do laptopa robi swoje.. I Rudolf, nie śmiałabym o nim zapomnieć.. Z racji rozwalonej ładowarki pisze na telefonie a kot tego nie cierpi. Przecież on musi ułożyć się akurat na mnie wygodnie by uniemożliwić mi sięganie po jakikolwiek alkohol, papierosa, kanapkę, ograniczyć dostęp do pisania i widzenia mojego telefonu. Jak cudem uda obejść mi się te wszystkie przeszkody nadchodzi największe apogeum. Jak to?! Jedną ręką mnie będziesz głaskać?! To patrz co teraz Ci nawyrabiam! Ma się liczyć tylko on a nie telefony jakieś. Pamiętajcie na pewno robi to w dobrej wierze dla mojego zdrowia, stuprocentowa nie-zazdrość.

niedziela, 6 grudnia 2015

Mikołajki i Rudolf.

Przepraszam za moją ostatnią "ciszę". Popsuła mi się ładowarka do laptopa, shit.  Na szkolenia chodzę, wyrwałam się z łóżka. Wstać 6.30 rano jest dość przerażające, o tej godzinie to ja chodzę spać... Ogólnie odżywam powoli.
Pochwalę się że dostałam piękny Mikołajkowy prezent- Rudolfa, pięknego prążkowanego kotka(to kocica ale ciii..) Daje mi ogromną radość i w końcu mam na kogo trochę miłości przelać.

A jak u Was Mikołajki?
To przykre trochę ale przypominają mi się chwile z tamtego roku. Pan "D", mandarynki, świąteczne filmy, choinka, światełka, słodycze, ta nie do opisania radość, spokój i szczęście. W tym roku mam przed oczami zakochanego BF ze swoją drugą połówką (tak oślepieni sobą że nie da się słowa z nimi zamienić), rozwalonego laptopa (brak świątecznych filmów), brak choinki, światełek, klimatycznych pyszności (nawet czekoladowego mikołaja brak!). Rodzina też chyba zapomniała że gdzieś tam w świecie jest ich małe dziecko. Dobrze że mam Rudolfa ale nawet on przeniósł się na łóżko BF.

2015 roku zgiń, przepadnij! Nigdy nie byłam taką marudą i nie otaczało mnie samo pasmo nieszczęść..
Dzięki czemu wpadłam na moje pierwsze noworoczne postanowienie: Nie marudzić, walczyć o siebie i swoje dobro. Czas podnieść główkę do góry i piąć się na same szczyty. Zdobywać świat, osiągać sukcesy i być twardym jak skała.

Z panem "D" nie widziałam się. Dopiero za tydzień się spotkamy. Nie wrócę do niego. Nie, nie dam się. Ale dziś tak za nim tęsknię. Chciałabym by w te Mikołajki też był przy mnie, chciałabym go usłyszeć, pomalować w "mysza" i śmiać się do łez.. Takie to wszystko bezsensowne, niemądre i niepotrzebne. Niestety silne i przeszywające każdy atom mojego ciała i duszy. Powiedział że mnie kocha. Że tęskni. Chce znów być. Mam przynajmniej pół roku na przygotowanie się na jego powrót do miasta ale co wtedy? Mam nadzieję że do tej pory będę już na tyle silna by iść dalej. Spojrzeć na niego i nie gubić się w jego źrenicach. Stać naprzeciw i nie zanurzyć się w jego ramionach. Nie gryźć w język by nie uszły słowa: Ja Ciebie też kocham, głupku! Przytul mnie a wybaczę Ci wszystko byle mieć tylko z powrotem.

wtorek, 1 grudnia 2015

Z dnia na dzień.

Czy Was też dobiła jesienna melancholia? To pierwsza aż taka jesień w moim życiu. W każdej innej coś się działo, bawiłam się. Cieszyłam.. W tej jestem zamknięta w czterech ścianach i całe dnie spędzam w łóżku.
Tak, ja wiem można mi pozazdrościć całe dnie w wyrku, codzienna dostawa przez mojego BF do domu KFC, McDonalda, alkoholu i fajek.  Ewentualnie rzadkie imprezy (też w domu i w bardzo wąskim gronie). Ale mi to nie pasuje! Nie chcę tak egzystować z dnia na dzień. Chcę się wyrwać, chcę ŻYĆ!! Na moje zbawienie: od jutra zaczynam szkolenie. Ciekawe czy będę umiała się przestawić.. Całe dnie i noce snu z przerwami na laptopa/ na aktywne poranki i bieganie po mieście w szpilkach. Tak, tego właśnie potrzebuję. Aktywności, energii, zajęć.

Jak to się stało że tak się zapuściłam w czeluści łóżka?! Hmm.. No tak, na własne życzenie.
Gdy udało mi się wyrwać ze szponów psychopatycznego pana "R", rzuciłam się w wir zabawy, beztroski, jeszcze raz zabawy i szaleństwa. Po miesiącu dotarł do mnie fakt że to już lekka przesada, czas zwolnić. Ale jak? Skoro u rodziny, same zabawowe towarzystwo - nie da się.
Z opresji wyrwał mnie mój BF. Może coś o BF:  Najlepszy przyjaciel od czasów dzieciństwa, mój "anioł stróż" i osoba której mogę wszystko powiedzieć. Ojciec, brat, kumpel i przyjaciel w jednym. Od czternastego roku życia z nim co jakiś czas mieszkałam z przerwami (nie pytajcie dlaczego tak szybko, kiedyś opowiem).
 Powiedział wieczorem że mam przyjeżdżać, rano już miał gotowe klucze dla mnie. Spakowałam się i wróciłam do mojej ukochanej stolicy, jakże inaczej. I tak dochodziłam do siebie i dochodziłam że aż wrosłam w to łóżko, cholera hahaha!

Od jutra czas się spiąć.

Pan "D" pierwszy dzień nie zadzwonił. Sobota zbliża się wielkimi krokami.
 

poniedziałek, 30 listopada 2015

Pytania do Was, czyli LBA 2.

 Przypomnienie! Zapraszam do postu niżej gdzie są moje odpowiedzi. I kolejny raz gdyby ktoś nie wiedział przypominam:
LBA
"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za " Dobrze Wykonaną Robotę ". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. (...) należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby,
która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów ( informujesz ich o tym ) i zadajesz im 11 pytań. (..)"

Jedziemy z tym koksem i wrócę do pisania moich przemyśleń (tak mi tego zaczyna brakować)..

Pytania:
1. Dlaczego prowadzisz bloga?
2. Jakie blogi mogłabyś polecić?
3. Czym się interesujesz?
4. Jakie są Twoje marzenia?
5. Czy bliskie Cie osoby wiedzą o Twoim blogu?
6. Czy masz jakieś zwierzęta?
7. Co robisz najczęściej?
8. Jakie są Twoje trzy ulubione filmy?
9.  Na co zwracasz szczególną uwagę na innych blogach?
10. Co najbardziej lubisz robić na wakacjach?
11. Jakie są Twoje trzy ulubione piosenki?


A nominuję:        *żeby był tu link do Twojego bloga musisz wyrazić zgodę pod tym lub wcześniejszym postem z LBA.

*  http://seethelifeofthisbetterparties.blogspot.com/
*  http://my-stf.blogspot.com
*
*
*
*

Z innej beczki, czyli nominacja do LBA.

LBA
"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za " Dobrze Wykonaną Robotę ". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. (...) należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby,
która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów ( informujesz ich o tym ) i zadajesz im 11 pytań. (..)" 


Zostałam nominowana przez dwa blogi: 
 http://maladlakobiet.blogspot.com/
 http://pati-ix.blogspot.com/
  
A więc najpierw odpowiedzi od: http://maladlakobiet.blogspot.com/


1. Kto jest Twoim autorytetem?
Hmmm... Autorytet.. Dla mnie autorytetem jest każda osoba która mimo przeciwności losu daje sobie radę.
2. Jeśli istniałaby możliwość zmiany płci na 24h czy byś na to zdecydował/a? Co wtedy byś robił/a? 
Pewnie że bym się zdecydowała. A robiłabym same zboczone rzeczy (hahaha!)
3. Trzy  ulubione rzeczy z dzieciństwa.
Chyba to że nie musiałam gotować, prać i zarabiać sama na swój żywot ;)
4. Jeśli byłaby możliwość zmiany imienia, jakie byś wybrał/a? 
Miałabym dwa. Carmen Electra
5. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Zostać aktorką.
6. Bezludna wyspa z bliską Ci osobą czy z książka i spokojem? 
Bez zastanowienia z bliską mi osobą. *fajnie by było gdyby w gratisie były jakieś kiełbaski i alkohol ;) 
7. Trzy piosenki, które są Ci bliskie. 
COMA - Los, Cebula i Krokodyle łzy
Lana del Rey - Carmen
Borixon - Kochasz mnie?
8. Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie?
Mam ich mnóstwo ale chyba gdy stałam na scenie i tańczyłam dla kilku tysięcy ludzi.
9. Kim chcesz zostać w przyszłości lub kim jesteś i dlaczego?
 W przyszłości chcę zostać aktorką, bądź mieć swoją kancelarie. Dlaczego? Bo mnie to kręci ;)
10. Budzisz się rano. Otwierasz oczy i widzisz przed sobą swojego idola - jaka jest Twoja reakcja?  
"Boguś?!! Nie mogłeś przyjść jak byłeś młodszy ? Tak mnie kręciłeś..." (hahaha!) Żart, tak poważnie zaczełabym z nim rozmawiać. Chyba że zamiast Bogusława Lindy stanął by Johnny Depp, wtedy na pewno zaczęłabym z nim flirtować ;)
11. Twoja własna opinia o nominacji LBA - myślisz, że naprawdę pomaga?
Czy pomaga? Nie mam pojęcia ale na pewno daje rodzaj fajnej zabawy. 
?
A teraz pytania od:  http://pati-ix.blogspot.com/
1. Jakie jest znaczenie Twojego imienia?
Na wesoło:
Jest wielką wielbicielką telewizji i to z niej czerpie wiedzę o otaczającym ją świecie. Lubi zwłaszcza komedie, które bardzo ją wzruszają, na melodramatach zaś śmieje się w głos kiedy główny bohater umiera w strasznych męczarniach. Jest postacią niesztampową i zdecydowanie oryginalną, a także ogromnie odporną na ból.
2. Co Cię inspiruje?  
Muzyka. Muzyka. Muzyka. W tej chwili: Sam Brown- Stop
3. Jakie tematy według Ciebie są najciekawsze do rozmowy?
Wszystkie. Nie zależnie co za temat poruszasz. Ważne z kim.
4. Jak lubisz się ubierać w porze jesienno-zimowej? 
Ciepło!
5. Lubisz pozować do zdjęć czy raczej ich unikasz? Dlaczego? 
Uwielbiam...  Mogłabym wiecznie pozować do zdjęć :)6. Co Cię denerwuje? 
Kłamstwo. Agresja. I nasza cudowna polityka..
7. Czy myślisz, że zaszły w Tobie jakieś zmiany w ciągu ostatniego roku? Jakie? 
Ten rok był najgorszym rokiem w moim życiu. Dostałam tak "po dupie" że zaszły we mnie diametralne zmiany.
8. Co Ci sprawia radość?
Jest tego naprawdę dużo. Wczoraj np. leżenie w łóżku z dostawą McDonalda do łóżka i cały dzień objadaniem się lodów, cheesburgerów, bic maców i gadaniem z mym BF.
9. Mogąc wybrać życie w innym czasie i w innym miejscu, które miejsce i okres wydaje Ci się najciekawszy?
Teraźniejsze czasy tylko w jakiejś willi w ciepłych krajach.
10. Jaki jest Twój ulubiony sposób podróżowania?
Pociąg i samochód.
11. Wolisz działać spontanicznie czy planować? Dlaczego? 
Moje całe życie to spontaniczność. Z planów najczęściej nic mi nie wychodzi.

Ok. Na wszystkie pytania odpowiedziałam. Teraz czas zadać Wam. Ale to już w kolejnym poście ;) Macie jakieś propozycje pytań? Chciałybyście dołączyć do nominacji? Dawajcie zgłoszenia pod tym postem swoich blogów. Gdy zostaniecie nominowane dowiecie się pod swoim najnowszym postem.

sobota, 28 listopada 2015

Wybory.

Na początku za nim zacznę już pisać chciałabym podziękować za miłe słowa otuchy w komentarzach. Daje mi to pewną siłę. Dziękuję..

Wybory, ahh wybory.. I to nie jakieś parlamentarne tylko MOJE. Które tyczą się mnie. Za które odpowiadam ja sama i ja poniosę ich konsekwencje.. Podjęłam decyzję. Wybrałam. Nie ma sensu wracać do przeszłości i na nowo popełniać nowych błędów. Trzeba dalej iść do przodu. Z panem "D" rozmawiałam i tak, spotkam się z nim w następny weekend. Ale bardziej by zamknąć ten rozdział z nim (chociaż znając życie jeszcze nie jeden raz pojawi się w moim poście). Chcę pójść tą zasadą co kiedyś. Był sobie dawno, dawno temu pan "S", nie wyszło ale spotkałam się z nim i do dziś dnia mam w nim wiernego przyjaciela. Więc czemu i tu nie przestawić biegunów? Skoro nie mogę sprawić żeby zniknął raz na zawsze a boję się powrotu?
Uważam że to chyba będzie najmądrzejsza decyzja. A na spotkanie z nim idę z dobrym wspólnym znajomym, którego i tak chciał też zobaczyć. Więc super! Nie będzie takiej intymności niż gdybym miała się z nim spotkać w pojedynkę.
Teraz najważniejsza jest moja konsekwencja i siła, siła, siła, siła i jeszcze raz siła!

Tak na marginesie, czytacie czasami takie dziwne coś jak horoskop? Bo mi się czasami zdarzy. I nawiązując do tego, właśnie tego dnia "zdarzyło" mi się wejść. I co przeczytałam w horoskopie dziennym? Miłość:"Stara miłość nie rdzewieje" Osoby o których ciepło myśleć:i co?! Tam jego imię!!
Pan "D" w moim horoskopie?! 
Panie "D" wypowiadam panu cichą wojnę. Nie dam zdeptać pocharatanego serca. Jestem silną kobietą.

piątek, 27 listopada 2015

Uśmiech.

 Cały dzień w łóżku w cieplutkiej pościeli rozmyślam o tym co pan "D" mówił. I co dalej? A co jeśli spotkam go i znów rzucę się w wir miłosnych uniesień? I znowu złamię sobie serce? No tak bo przecież to tylko i wyłącznie na moje własne żądanie. Mogę wyłączyć telefon albo odmówić spotkania. Ale ta moja cholerna babska ciekawość nie może się oprzeć spotkaniu. Rozstaliśmy się delikatnie. Nawet mieliśmy lepszy kontakt niż w trakcie związku..
Czy oni zawsze jak nas stracą muszą się robić tacy cudowni, słodcy i kochani czy tylko tak ma ten jeden egzemplarz ?

I te słowa! "Śnisz mi się przynajmniej dwa razy w tygodniu" , "Zmienię się i wrócę do Warszawy, do Ciebie" , "Naprawdę już bardzo się uspokoiłem" , " Fajnie Ciebie słyszeć, tęskniłem" .... Chyba trochę mnie rozbroiły. Zmiękczyły. Miałam być twarda, silna i konsekwentna, i co? Nie wiem czy to przez ostatnie rozterki w sercu i wręcz namacalny brak czyjejś obecności czy może nawrót starych uczuć. A może cała ta mieszanka? 

Chyba najgorsze jest to że mój mózg mówi: Daj se spokój mała. Był dupkiem i znowu Ci serce złamie. Jesteś samodzielną silną dziewczyną i go nie potrzebujesz.
Serce natomiast: Kiedy wrócił pan "R" to on Cię chciał uchronić przed popełnieniem błędów. Było jak było, był okres kiedy nie było tak dobrze ale przypomnij sobie ile było pięknych chwil! Zobacz te wspaniałe zdjęcia! Te filmiki! O kim ostatnio śniłaś po nocach?
I co tu zrobić?! Ah my kobiety czy zawsze musimy sobie robić problem z niczego?

Jutro będzie dzwonił. Zobaczymy co dalej.

Szaleństwo.

  Inaczej to nie wiem jak miałabym określić moją dzisiejszą pobudkę. Czy naprawdę wiecznie to wszystko będzie kręciło się w kółko? Dzwonił pan "D".  Z racji tego że on nie może nigdzie wyruszyć (ZK) umówiliśmy się na spotkanie i mam do niego przyjechać.
Hmmm.... Ale czy to mądre? Chyba nie do końca..

Minęło już pół roku od naszej ostatniej rozmowy.

środa, 25 listopada 2015

Przemyślenia, zmiany, powrót.

  Hm...Minęło trochę czasu. Dużo się zmieniło ale czy na lepsze? Za dużo doświadczeń jak na jeden rok. Po skrócie wróciłam do Warszawy,Krewetka była fałszywym alarmem, z panem "D" udało się zakończyć dzięki starej wielkiej miłości. SWM czyli pan "R" był największą miłością i szaleńczym szczeniackim buntem przez duże B. Przez ostatnie pół roku pokazał jak bardzo można zniszczyć człowieka. Chyba za bardzo. Mam nauczkę przecież nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy. 

  I tu nasuwa się pytanie. Czy ja naprawdę jestem taka durna i ślepa? Za mocno uczuciowa? Za szybko zaangażowana? Najdurniejsze jest chyba te uczucie.. Braku, pustki, samotności. Z czasem wiedziałam że muszę odejść od pana "D" żeby nie dać się więcej ranić. Z panem "R" było trudniej ale też się udało. Ale co dalej? W moim sercu jest taka pustka jakby wynieśli z mieszkania wszystkie meble- pusto i dziwnie. Po tych śmiesznych doświadczeniach wiem że czas najwyższy sobie odpuścić, ale jak? Skoro jest tak dziwnie.. Obco. Brakuje mi tych pięknych chwil. TAK, WIEM było mnóstwo złych i tylko o nich powinnam myśleć. Ale te wspomnienia też dobijają. Czemu nie mogło być pięknie?
Dlaczego w życiu nie ma tych cholernych happy endów?!

Nie chcę już więcej tych miłości, zauroczeń i tracenia głowy. Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez tego. Bez tych drobnych gestów, uśmiechów i przyśpieszonego bicia serca. Przecież to takie piękne. Czy zawsze musi przeradzać się w dramat?
Próbuje sobie przypomnieć inne pary. Większość kończy tak samo. Albo rozstania, albo cierpienie. Czy tak jest wszędzie? Gdzie podziały się te stalowe miłości? Bez zdrad, ciągłych awantur, życia w kłamstwie, agresji. Gdzie szacunek, troska, miłość, zaufanie, wsparcie, radość?

niedziela, 11 stycznia 2015

Ustalenie.

"D" miał przyjechać. 
Jak zwykle przełożył trasę na drugi dzień, zaczęło się spięcie, ostra wymiana zdań i rezultat: ALIMENTY. 
Zawsze marzyłam o ciąży. Tak jak wiele Was. Facet opiekujący się, dający o wiele więcej miłości i troski niż zwykle, całowanie po brzuszku ...
A tu co ?
ALIMENTY.
Dlaczego? Dlaczego nie mógł dalej udawać? Dlaczego na początku udawał? Chyba każda zadawała sobie te pytania. Czemu zwodził? I czemu zawiódł? Ja chcę jak na filmach.. Ja chce jak moje koleżanki..No ale nam to nie jest pisane. Od czego to zależy? Karma ? Pech ? Nie ma jakiegoś leku na szczęście? Jakiejś mapy, poradnika ?
ALIMENTY.
Jak on mógł się nie buntować i nie prosić o wybaczenie ?! Przywykłam że mężczyźni mają miękkie serca do mnie i zawsze pochylą głowę. A tym razem ŁUP nie dość że chylę głowę to ma czelność swoją unieść wyżej.
ALIMENTY.
Nie znam żadnej samotnej mamy. Ale poradzę sobie z Krewetką damy radę ;)
Kto to Krewetka? To ksywa operacyjna mojego maleństwa. Imiona mam wybrane ale nie znana jest płeć. A na tym etapie maleństwo jest najbardziej podobne do krewetki.. Możecie myśleć że jestem wyrodną matką , nazywam swoje dziecko tak podle, a inne mamy? Fasolka, Ziarenko, Zarodek ?
Ja mam Krewetkę. I kocham ją. 

Google nadchodzę ze studiowaniem o Alimentach !

sobota, 10 stycznia 2015

Oczekiwanie.

Też kiedyś oczekiwałyście na coś i nie byłyście pewne czy kiedykolwiek to nastąpi?W tej chwili oczekuję na "D" tak to będzie najprostsza nazwa dla niego poza tym w liście kontaktów króluje jako Dupek :)
  Mieszkaliśmy razem przez jakiś czas ale z czasem zrozumiałam że nie jest mężczyzną dla mnie. Z wielkiego love story ( tak zachowywaliśmy się jak nastolatki szczególnie gdy spędzaliśmy noc w tym samym hotelu i zamiast jak dorośli postawić na swoim i przeciwstawić się znajomym którzy zawsze byli przeciwni naszemu związkowi - teraz doskonale rozumiem dlaczego - robiliśmy sobie schadzki na korytarzu i w innych dziwnych zakamarkach ) przerodziło się w totalną różnice zdań i ciche dni.. Po jednej z kolejnych kłótni i próbach ratunku gdy był w pracy spakowałam walizki i wyjechałam jak najdalej z pięknej Warszawy, pomyślałam że rodzinne zakamarki dadzą mi chwilę wytchnienia. I zastanowienia się co dalej ? Jak dalej ? Gdzie ?
  Ale los bywa przewrotny ;) W wigilię ku uciesze całej rodziny ogłosiłam że nie wracam do Warszawy i zostanę w rodzinnym domu. Dokończę porzuconą naukę ( bo przecież wykształcenie bardzo ważne ) a w duchu pomyślałam że poukładam sobie wszystko na spokojnie w sercu i duszy i za jakiś okres wrócę do ukochanej Warszawy i naukę dokończę tam . Ale spokojną sielankę zburzyło pewne pytanie w mojej głowie : Kurde czy nie powinnam mieć już miesiączki ? Złapałam szybko za kalendarz szybko obliczyłam i troszkę się przeraziłam. Oczywiście "D" został poinformowany od razu o tygodniowym opóźnieniu (każdy dzień spędzaliśmy kontaktując się smsowo tak naprawdę nie wiem po co). No i się zaczęło: testy 3 pozytywne, 3 negatywne. Postanowiłam nie orać sobie głowy objawami i po prostu od razu gdy zauważałam dłuższe niepokojące objawy wpisywałam w google i niestety wszystko wychodziło na TAK. Chęci na grzybki , śledzie, znienawidzone oliwki nagle stały się pyszne a ukochane kotlety nie dobre.. Ciągłe wycieczki do toalety. Zmiany w piersiach :nagle stały się bolące , pojawiły się ciemne otoczki ( nie dawno już białe końcówki) widoczne żyłki. Bóle podbrzusza i krzyża itp. itd. No i oczywiście podwyższona temperatura ;) ale z tym to akurat dużo pieprzenia jest ( codzienne pomiary by być pewnym itp. ). Na ten moment będzie to już ponad 3 tygodnie gdy nie ma spodziewanego okresu. Za dwa tygodnie pójdę do ginekologa by się upewnić czy jest tam mały szkrab ( wyczytałam że lekarz może dopiero dostrzec dziecko koło 4/6 tygodnia. Dlatego tak powoli tam się zbieram. Ale dobrze nie do tego zmierzałam ... Na czym to skończyłyśmy ? Z panem "D" zaczęliśmy zastanawiać się co dalej ? Po upływie dni postanowiliśmy się "pogodzić"ale postawiłam na tym że zostaję w domu. Przynajmniej na razie , zobaczyć jego stosunek do wszystkiego i zaobserwować rzekome " zmiany ". Niby coś się zmieniło , niby coś ruszyło . Tylko dlaczego cały czas go nie ma ? Ciągle obiecuje że wpadnie na jeden dzień porozmawiamy co dalej.. Spędzimy romantyczną noc na hotelu. Ale gdy zbliża się dzień jego przyjazdu okazuje się że nie może bo praca , bo pilne spotkanie ....Kłamstwo ? Strach ?
    Co do dziecka pogodziłam się z tą myślą ( choć był szloch i ataki paniki w stylu "ja nie umiem !! ja sobie nie poradzę !! " ). Wylałam na siebie kubeł zimnej wody . Bo przecież jestem dorosła, wiedziałam co robię. Kocham dzieci , zajmowałam się chyba wszystkimi dzieciakami znajomych i rodziny. Zawsze marzyłam o swoim. To co ze mną teraz się dzieje ? Teraz z zaciśniętymi kciukami czekam aż ginekolog potwierdzi moje podejrzenia ( jest przecież cień możliwości że sobie to uroiłam - zdarza się ). 

Ale nadal nasuwa się pytanie : co z "D" ? 

piątek, 9 stycznia 2015

Początek.

Cześć , 
Czasami zastanawiam się czy jest dużo dziewczyn w podobnej do mnie sytuacji. Pewnie nie. Każda z nas przeżywa coś co niby jest podobne a jednak inne. Ale przeżywamy to samo. Te zagubienie, samotność, nie pewność.. 
Zadajemy sobie te same pytania : 
Dlaczego ja tak mam? 
Dlaczego Baśka i Kaśka mają super w życiu a ja nie? 
Dlaczego kiedy mam szczere chęci i silne pragnienie zdobycia czegoś to to nie wychodzi? Dlaczego rodzina jest taka? 
Dlaczego  ten chłopak jest taki? 
Dlaczego znowu się poddałam? 
Dlaczego byłam naiwna? 
Dlaczego nie umiem ułożyć sobie w życiu?  
DLACZEGO ?!  
Dlaczego teraz zamiast siedzieć w rodzinnym gronie lub na romantycznej randce siedzimy przed komputerem obrzeżając się i snując plany co by było gdyby... I zrzucając winę na wszystko w okol no bo przecież to nie przez nas wszystko jest takie tylko przez los? 
My zawsze chciałyśmy cudownego życia. 
To dlaczego jest inaczej?